TOP 5
Waszych ulubionych kamer
Planujesz wymarzony urlop. Masz już bilety, spakowane walizki i zarezerwowany hotel. Na sam koniec zostawiasz formalność – ubezpieczenie turystyczne. Odpalasz internetową porównywarkę, sortujesz wyniki od najniższej ceny i wybierasz polisę za 4,50 zł za dzień. „Przecież i tak nic mi się nie stanie, a papier jest” – myślisz sobie, klikając przycisk Kup teraz.

zdjęcie: shutterstock.com/licencja
To jeden z najgroźniejszych błędów, jaki możesz popełnić przed przekroczeniem granicy. Najtańsze ubezpieczenia turystyczne bardzo często są jedynie iluzją ochrony. Gdy w grę wchodzi prawdziwy wypadek, okazuje się, że polisa jest dziurawa jak ser szwajcarski.
Oto najważniejsze kruczki w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia (OWU), na które musisz uważać, jeśli nie chcesz wrócić z wakacji z gigantycznym długiem.
To najważniejszy parametr każdej polisy. Suma kosztów leczenia to maksymalna kwota, do jakiej ubezpieczyciel pokryje Twoje rachunki w szpitalu za granicą. W najtańszych polisach wynosi ona często 20 000 lub 30 000 euro.
W Europie, przy drobnej infekcji, to wystarczy. Jeśli jednak lecisz do USA, Kanady, Japonii czy chociażby Egiptu, taka kwota nie starczy nawet na dwa dni pobytu na oddziale intensywnej terapii. Prosta operacja wycięcia wyrostka robaczkowego w Stanach Zjednoczonych to koszt rzędu 40 000 dolarów. Jeden dzień w szpitalu w Szwajcarii? Nawet kilkanaście tysięcy złotych.
Na wyjazdy po Europie absolutne minimum to 50 000 euro (ok. 200 000 zł). Jeśli ruszasz poza Europę (zwłaszcza do Ameryki czy Azji), szukaj polis z sumą KL na poziomie minimum 100 000 – 150 000 euro, a w przypadku USA – najlepiej bez limitu.
widok z kamery na plażę na Teneryfie - Wyspy Kanaryjskie
Dlaczego ta polisa była taka tania? Bo w jej warunkach ukryto tzw. „udział własny”. Może on wynosić np. 100 euro. Co to oznacza w praktyce? Jeśli pójdziesz za granicą do lekarza, a wizyta i leki będą kosztować 120 euro, ubezpieczyciel odda Ci tylko 20 euro. Pierwsze 100 euro musisz zapłacić z własnej kieszeni za każdą zgłoszoną szkodę.
Zawsze sprawdzaj, czy polisa ma „udział własny 0%” (znany też jako brak franszyzy). Najtańsze oferty niemal zawsze mają ten zapis ukryty głęboko w umowie.
Złamanie nogi na szlaku w Tatrach Słowackich lub w Alpach wiąże się z akcją ratunkową. W Polsce TOPR czy GOPR ratują za darmo. Za granicą (nawet na Słowacji!) za każdą minutę pracy helikoptera dostaniesz rachunek. Koszt samej akcji w górach potrafi wynieść kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Jeszcze droższy jest powrót do kraju – jeśli stan zdrowia wymaga specjalistycznego transportu medycznego (z lekarzem na pokładzie), rachunek z łatwością przekracza 100 000 zł.
Przy zakupie upewnij się, że Twoja polisa ma osobną, wysoką sumę na koszty ratownictwa (min. 5 000 - 10 000 euro) oraz pokrywa koszty transportu medycznego do kraju do pełnej wysokości kosztów leczenia, a nie do symbolicznego limitu.
zdjęcie z kamery na stoki Bachledki na Słowacji
Wypicie jednego piwa na plaży lub lampki wina do kolacji przed powrotem do hotelu wydaje się nieszkodliwe. Jednak jeśli potkniesz się na schodach i złamiesz rękę, a badanie krwi wykaże obecność alkoholu – ubezpieczyciel w standardowej, najtańszej polisie odmówi wypłaty odszkodowania. Koszty leczenia pokryjesz sam.
Dzisiejszy standard to tzw. Klauzula alkoholowa. Wiele nowoczesnych polis średniej klasy ma ją już w cenie. Gwarantuje ona, że nawet jeśli ulegniesz wypadkowi po spożyciu alkoholu, ubezpieczyciel pokryje koszty leczenia (uwaga: klauzula zazwyczaj nie dotyczy ubezpieczenia OC oraz prowadzenia pojazdów!).
Różnica w cenie między najtańszym, „papierowym” ubezpieczeniem a polisą premium, która realnie chroni Cię przed bankructwem, to zazwyczaj kilka złotych dziennie. W skali całego budżetu wakacyjnego (hotele, loty, jedzenie) to niezauważalny wydatek, który jednak może uratować Twoją finansową przyszłość.
Zanim kupisz najtańszą polisę, poświęć 3 minuty na przeczytanie karty produktu. Sprawdź sumy gwarancyjne i wyłączenia, bo na wakacjach masz wypoczywać, a nie drżeć o to, czy w razie wypadku wystarczy Ci limitu na koncie. Podróżuj mądrze.
Waszych ulubionych kamer